15sieO matko! Ona się wyprowadza!
O matko!  Ona się wyprowadza!

Kiedy pojawia się ktoś w Twoim życiu - dbasz, rozwijasz tę relację automatycznie zakładając, że to już na zawsze. Mało kto żyje ze świadomością, że to tylko na chwilę. Prędzej spodziewamy się, że dana relacja zakończy się w wyniku przykrego wypadku, bądź nieuczciwego zachowania jednej ze stron, niż z dobrej woli.

A jednak. Ludzie pojawiają się w naszym życiu i znikają. Czy jesteś w stanie przypomnieć sobie wszystkich, których spotkałeś na swojej drodze? Pewnie zależy to od ilości osób, ale i tak obstawiam, że z niektórymi będziesz miał nawet problem przypomnieć sobie ich imię. Jedni bardziej wpłynęli na Twoje życie, inni mniej, ale każdy jakoś. Inspirując Cię do czegoś, bądź uświadamiając, że nigdy w dany sposób nie chcesz postępować. I to wszystko jest piękne, bo nas rozwija, uczy, ale co w sytuacji, gdy rozstajesz się z przyjacielem? I to nie dlatego, że coś się popsuło. Ale dlatego, że jakiś etap dla której ze stron się kończy i czas iść dalej.

Możesz pomyśleć, ale jak to? Skoro jest fajnie to dlaczego mamy się rozstawać? Bo każdy z Was ma swoją drogę, które czasem łączą się na dłużej, czasem na krócej, ale kiedyś każdy pójdzie w swoją stronę.

To jest własnie wolność i przestrzeń, którą powinniśmy dawać innym. Czasem z egoistycznych względów chcielibyśmy zatrzymać przy nas wszystkich, na których nam zależy.  Ale im bardziej ich zatrzymujesz, tym bardziej ich unieszczęśliwiasz. Każdy chce mieć prawo szukać i popełniać błędy. I w zależności od poziomu naszej świadomości życiowej zgadzamy się na to (mniej lub bardziej), ale już trudniej jest, gdy ktoś mówi - wyjeżdżam. Ale nie 5 km dalej, nawet nie 50, ale na drugi koniec świata.

Kilka dni temu sama tego doświadczyłam. Przez kilka lat dzieliłam swoje mieszkanie z koleżanką, z którą relacja, jaką budowałyśmy była burzliwa. W wielu kwestiach byłyśmy zupełnie różne (bezpośredniość vs "wypadałoby", wolność vs tradycja, planowanie vs życie na spontanie). Nigdy nie przypuszczałam, że ta relacja zmieni się w coś większego. Można by rzec, że w jakiś sposób ją rozwijałyśmy, ale chyba bardziej ze względu na wspólne mieszkanie niż potrzebę serc. Dokładając do tego świadomość, że przecież to tylko na jakiś czas (studia) - bardziej skupiałyśmy się na własnym życiu. Jakie było moje zdziwienie, gdy po kilku latach, kiedy już studia się skończyły i kariera już dawno się rozwijała a my mieszkałyśmy dalej razem uświadomiłam sobie, że ta relacja wniosła w moje życie o wiele więcej niż inne, które uważałam za bardzo cenne. Gdy przyszło zweryfikować pewne przekonania i osądy, że owa koleżanka jest mi niczym przyjaciółka, ona zadeklarowała nam (nie mieszkałyśmy same), że się wyprowadza. Że to koniec jej etapu pt. Lublin. I choć mówiła o tym od dawna (ba...od jakiś 3 lat) to nigdy nie wydawało się na poważnie. Ja nigdy nie wierzyłam, że to będzie dla niej dobry krok. Jednak ostatnimi czasy widziałam i czułam, że już jest gotowa, że to ten czas. I choć nie dawałam wiary, że zostawi wszystko, co tutaj ma (w tym najbliższe osoby) - ona podjęła w końcu tą decyzję. 

Decyzję, która wiele zmienia nie tylko dla niej. Ale także dla mnie. Która dobitnie uświadamia mi, że jeśli naprawdę zależy Ci na konkretnych ludziach w życiu, musisz ich wspierać i "pozwolić im odejść", kiedy przyjdzie czas. 

Nasze życie to rzeka, która ma swoje dopływy i odpływy. Każdy coś wnosi, każdy coś bierze od Ciebie i idzie dalej. Bo każda rzeka ma swoją drogę do przebycia. Jeśli starasz się ją zatrzymać, tworzy się staw, w którym z biegiem czasu zamiera życie, który zielenieje i zarasta.

Tak samo jest z ludźmi. Jeśli chcesz ich zatrzymać, choć ich droga biegnie w innym kierunku - unieszczęśliwiasz ich i dodajesz sobie balast w świadomości, że odebrałeś komuś szczęście. Nawet jeśli kogoś dalej nie czeka szczęśliwe życie (wg Twojej definicji) to zabierasz mu szczęście wynikające z samodzielnego podejmowania decyzji i brania odpowiedzialności za nie.

Ludzie, których spotykasz na swojej drodze pojawiają się po coś, ale nie są dla Ciebie na własność. Wykorzystaj maksymalnie czas, który macie wspólnie, bo on się już nie powtórzy. Nawet, jeśli spotkacie się kiedyś wspólnie - w rzece będzie już inna woda. A wtedy jej temperatura i zawartość a także tempo nurtu może Wam już nie odpowiadać.

Dlatego doceniaj każdy dzień z ludźmi, których masz dookoła siebie. I nie zatrzymuj ich. Nikogo. Koleżanki, przyjaciółki, siostry, brata, chłopaka, rodzica... kogokolwiek. 

powrót
Szukaj
Newsletter
Kategorie
More
Golden Line Linked in Pinterest
Inspired me!
Facebook
góra strony
zBLOGowani.pl