21lipNieważne do czego dążysz, szkoła Ci w tym nie pomogła
Nieważne do czego dążysz, szkoła Ci w tym nie pomogła

Każdemu człowiekowi na ziemi zależy na 3 rzeczach w życiu: miłości, odnalezienia swojej pasji oraz pieniądzach. Potrzeby te pojawiają się w różnych etapach życia, w różnej kolejności. Czasem wszystkie razem, czasem po kolei. Być może już je zauważyłeś w swoim życiu, być może interesuje Cię teraz tylko jedna z powyższych kwestii - nie ma znaczenia. Prędzej czy później i tak do tego dojdziesz.

Większość ludzi na ziemi od tych właśnie kwestii uzależnia swoje szczęście. 
Co z tego, że jestem rekinem biznesu, skoro wracam do pustego mieszkania.
- Nie wiem, co robić w życiu. Wszyscy mają jakiś zawód, jakieś umiejętności, coś, co kochają - a ja? A ja dalej nie wiem, co mam ze sobą zrobić.
- Gdybym tylko miał więcej pieniędzy, mógłbym żyć tak, jak chcę.


Poznajesz któryś z tych scenariuszy? Ja słyszę je nieustannie od ludzi, których spotykam. I to jest zabawne, że nie jesteśmy uczeni ich osiągać rzeczy, które mają być decydujące w naszym życiu.

17 lat naszego życia poświęcamy na coś, co w żaden sposób nie przygotowuje nas do tego, aby być szczęśliwym. 
17 lat. Od podstawówki aż po studia. Wałkują, że to Ci się do czegoś przyda. 17 lat, rozumiesz? Ogromny kawał życia.

A co daje Ci szkoła? Ogrom wiedzy, której nie pomaga Ci w żadnej z tych 3 dziedzin.

Co Ci po znalezieniu swojej Drugiej Połowy, skoro nie będziesz wiedział, jak jej nie stracić ani jak rozwijać ten związek? Tak, można by powiedzieć, że tego powinniśmy nauczyć się z domu, przykładem naszych rodziców, ale nie wydaje Ci się, że o ten przykład coraz trudniej? Twój wirtualny dom, w którym gościsz częściej niż w domu rodzinnym (czyt. internet) podsuwa setki poradników, które koniec końców, w zdecydowanej większości nie są złamanego grosza warte. A przedrzeć się przez nie to jak przejść przez turecki bazar - każdy krzyczy, że ma najlepszy towar. I na tym krzyku się kończy. 

Co Ci po unikalnym talencie, jeśli nie poradzisz sobie z sukcesem? Klasyczny przykład Amy Winehouse. Możesz namnożyć start-upów, nazakładać firm i zwiedzić wszystkie kontynenty, ale jeśli nie nauczysz się radzić sobie z emocjami - zgaśniesz jak świeca na wietrze. A kto w szkole uczy radzić sobie z emocjami? Ucząca niczym "za karę" nauczycielka, która woli wydrzeć się na uczniów, bo tak jest łatwiej, niż zachęcić ich do rozwijania własnych talentów (przy czym najpierw musiałaby znać swoje). Etos nauczania skończył się nawet na studiach. Znaleźć osobę, która jest dumna, że jest nauczycielem to jak szukanie igły w stogu siana. I nic dziwnego. Rynek się zmienił. System nie jest taki elastyczny a ludzie, którzy go tworzą oczekują innych efektów postępując ciągle tak samo (cóż za paradoks). To się nie może udać. W szkole nie uczą, jak czerpać informację zwrotną z porażki, nie uczą cieszyć się z sukcesów (kto z Was umie podać swoją definicję sukcesu i cieszyć się z osiągnięcia go nie umniejszając jego rangi?), nie uczą, co zrobić, aby nie brać krytyki do siebie, odwagi, przezwyciężania lęków i całej masy innych rzeczy. A bez tych umiejętności realizowanie Twojej pasji jest jak zapalenie ogniska w przypadkowym miejscu przez przypadkową osobę. Zachwycona płomieniem nie dba o drwa, które trzeba dokładać, aby ogień wciąż płonął, nie obserwuje pogody, która może szybko zniszczyć palenisko, nie umie w pełni wykorzystać potencjału płomienia, który daje światło, ciepło i życie, ale potrafi także niszczyć wszystko bez litości. Nic bardziej nie boli, niż świadomość talentu i nieumiejętność jego wykorzystania.

Szkoła także nie uczy niczego, co jest związane z zarabianiem (nie łódź się - studia ekonomiczne/finansowe - także). Mówią o pieniądzach, o oszczędzaniu, sprytnych sposobach na zmniejszanie kosztów, ale nikt nie uczy, jak zwiększać zyski. I wcale nie chodzi o strategie inwestycyjne. Możesz nawet wygrać fortunę, ale jeśli nie masz umiejętności zarządzania swoim majątkiem to tak jakbyś pojechał w podróż życia z przyjacielem. Co z tego, że wyprawa była rewelacyjna, skoro bez niego tego nie powtórzysz. To on miał umiejętności, które pozwoliły wszystko przygotować. Z pieniędzmi jest podobnie. Jednak to nie pieniądze dają poczucie bezpieczeństwa, to umiejętność ich pozyskiwania ją daje. 

Więc po co Ci szkoła? Choć mogło by się wydawać, że wystarczyłby online'owy kurs, bo przecież z internetu możesz dowiedzieć się wszystkiego i to często w ciekawszej formie, niż na zajęciach to jednak cały czas edukacji można fantastycznie wykorzystać. 

Nie zmienisz systemu, ale możesz uświadomić sobie pewne kwestie już teraz, nie czekając, aż gorzką prawdę przyniesie życie. Ufaj ludziom, ale niech to nigdy nie zwalnia Cię z myślenia. Nikt Ci nie da tego, na czym Ci zależy, jeśli sam się o to nie zatroszczysz. 

Niech ten tekst będzie impulsem do zmiany:
- myślenia (niech włączy Ci się czerwona lampka, kiedy ktoś Ci mówi, że powinieneś coś robić? - dlaczego? Co Ci to da? Czy ta wiedza jest dalej aktualna?)
- przekonań (nie tłucz swojemu dziecku, że studia mu coś dadzą (studia jedynie oferują a to znaczna różnica), że musi mieć 5tki ze wszystkich przedmiotów bo inaczej jest nieukiem, a jeśli nie masz dzieci to zastanów się nad swoimi przekonaniami - np. państwo powinno mi zapewnić pracę, skoro mam wykształcenie (a faktycznie masz umiejętności czy tylko papier?)
- życia (zobacz, czy rzeczy, na które poświęcasz w życiu najwięcej czasu to te, które przybliżają Cię do osiągnięcia Twoich celów - co robisz najpierw: sprzątasz (dom/samochód) czy przygotowujesz swój biznes plan?).

Ciesz się życiem i pamiętaj, zanim uwierzysz, że coś działa - sprawdź to! Wcale nie trzeba skończyć szkoły, aby znaleźć się na liście najbogatszych na świecie. Ale dobrze by było, gdyby szkoła w końcu tego uczyła.

powrót
Szukaj
Newsletter
Kategorie
More
Golden Line Linked in Pinterest
Inspired me!
Facebook
góra strony
zBLOGowani.pl