05lisNa którym etapie rozwoju jesteś?
Na którym etapie rozwoju jesteś?

Zaczynałam tak jak większość ludzi - skromna dziewczyna z małej miejscowości (moją można nawet określić maleńką), nie wiedząca czego chce w życiu, bez większych perspektyw (no chyba, że na bycie rolnikiem). Nie miałam znajomości, ani pieniędzy. Będąc małą dziewczynką - problemy miałam takie same jak inni, o ile nie gorsze. A mimo to zawsze fascynowało mnie to, że ludzie, którzy osiągają sukces są jakby ponad tym wszystkim. Potrafią zarobić miliony nie mając grosza przy duszy, pracować w świetnych firmach bez niczyich rekomendacji, wyjeżdżać i zwiedzać obce kraje bez znajomości języka. Fascynacja ta i ciekawość tego, jak to osiągnąć była chyba motorem napędowym wszystkiego, do czego dziś doszłam.

Okazało się, że można odkryć, jakie się ma talenty, choć nikt Ci w tym nie pomógł, można być naukowcem z reklamy, który mówi "na podstawie 20 lat prowadzonych badań..." , choć jako dziecko nie miałam pojęcia zupełnie, skąd Ci naukowcy się biorą i jak nimi zostać, a co najlepsze - totalnie nie wiedziałam, jak oni te badania robią, że wychodzą im takie magiczne rekomendacje. Okazało się również, że można pracować w najróżniejszych zawodach a ukończony kierunek i ranga uczelni, na której się studiowało mają z tym niewiele wspólnego. Można łączyć ze sobą dwie zupełnie różne pasje, choć wszyscy stają okoniem i mówią "nie dasz rady". 

Doszłam do tego sama. I wcale nie poprzez uczestnictwo w wielkich szkoleniach, czytanie setek książek, które zawierają myśli najbardziej światłych osób na świecie.

Nic z tych rzeczy. Jak do tego doszłam? Dzięki jednej, bardzo prostej strategii. Ale nie o niej dzisiaj. Może kiedyś się nią podzielę, jeśli będziecie zainteresowani. 

Każdego dnia patrzę i obserwuję w swoim życiu setki osób. Ludzi prowadzących duże i małe biznesy, działaczy, naukowców, studentów osoby szukające swojej drogi, naukowców, rodziców, singli, amatorów, klientów... lista mogłaby być długa. Są wśród nich maruderzy, optymiści, ludzie z nieustannie włączonym trybem katastroficznym, ludzie zagubieni (choć prowadzą fajnie prosperujące biznesy), Ci w gorącej wodzie kąpani, jak i Ci, którzy muszą mieć wszystko zaplanowane. 

I gdybym miała na podstawie tych obserwacji zdradzić Wam, jak to się dzieje, że jedni są na dnie a inni na szczycie - wyodrębniłabym kolejno szczeble rozwoju.

Step 0. "Nie da się, wszystko jest złe/wszyscy są źli"

Największy odsetek osób. Zaryzykowałabym stwierdzeniem, że nawet 75%. Ludzie, których przeciętnemu Kowalskiemu najprościej spotkać. Kiedy ich poznasz, obserwujesz u nich takie emocje jak: złość, smutek, żal, rozgoryczenie, zniechęcenie, gniew, obawę. Przez większość czasu, albo rozwodzą się nad własnym, nieudanym życiem, albo komentują zachowanie innych. To oni mówią Ci, że się nie da czegoś zrobić, zamiast tworzyć więzi - więzią.

Obarczają Cię winą za niemal wszystko: jak jesteś - jesteś za rzadko, jeśli Cię nie ma - jesteś wyrodny, jak chcesz pożyczyć - czują się urażeni, jak nie masz - jesteś nieudacznikiem, jak osiągnąłeś sukces - udało Ci się, jeśli o nim mówisz - jesteś chwalipiętą, jeśli nie mówisz - jesteś pyszny i wynosisz się nad innych. Te osoby nie mówią czego chcą tylko oczekują, zazwyczaj sam musisz się domyślić, o co im chodzi. Generalnie co nie zrobisz jest źle, oni zawsze wiedzą i zrobiliby coś lepiej, choć ich życie absolutnie nie jest tego przykładem.

Cechuje ich taka postawa, jak nieufność, sztywne trzymanie się mitycznie ustalonych zasad i tradycji (ktoś kiedyś je stworzył - trzeba ich się trzymać, choć nikt nie wie kto i dlaczego, ani czy dalej to jest dla nas dobre), porównywanie się do innych ludzi i próba dotrzymania im kroku (co gorsza- wcale nie są to osoby, na których należy się wzorować). Najchętniej wszystko trzymaliby w wąskim gronie, stąd mała liczba znajomych, z którymi utrzymują relacje od lat.

Te osoby chodzą jak rak - ciągle tyłem, ciągle patrząc w przeszłość. Nic dziwnego, że nie potrafią planować, przygotować się na niezaplanowaną sytuację (choćby to mieli być - bu!-niezapowiedziani goście), nie ryzykują szukając ciągle asekuracji. W końcu uważaj, gdzie patrzysz bo idziesz tam, gdzie patrzysz. Oni zdecydowanie nie idą do przodu.

Jeśli obracasz się w takim kręgu, jedyne, czego możesz się nauczyć to braku we własne siły, niezdecydowania, poczucia winy, strachu przed popełnieniem błędu. Zapewne wielkie poczucie odpowiedzialności, którego Cię nauczono każde Ci zaraz zadać pytanie "Co mogę zrobić, aby im pomóc się zmienić?". Odpowiedź będzie bolesna: nic. Jedyne, co możesz zrobić to odejść i przestać celebrować relacje, które Ci nic nie dają (tak, jako prawdziwa matka-Polka dostrzegasz choćby najdrobniejsze pozytywne okruchy w ich zachowaniu a sumienie nie powala Ci tak "skreślić człowieka", co od razu wywołuje u Ciebie bunt). Dopiero kiedy odetniesz te relacje (wyprowadzka niczego nie zmieni, jeśli łączy Was emocjonalna pępowina, za którą będą mogli pociągać) - jak mały nieopierzony pisklak, który decyduje się nauczyć latać - dopiero wtedy staniesz na nogi i poczujesz, że żyjesz. Że Ty wcale tak nie musisz a wybory Twoich bliskich wcale nie muszą być Twoimi wyborami.

Step 1. Spróbuję

Ten krok zaczyna się wtedy, kiedy opuszczasz stworzony przez siebie i dzięki relacjom, które wybierałeś katakumb (potocznie zwany dupochronem). Czujesz się zagubiony, bo nie wiesz do końca, czego chcesz, ale wiesz już, czego na bank nie chcesz. Możesz czuć się jak w buszu - bombardowany komunikatami zachęcającymi, abyś spróbował tego, wziął udział w tym, lub dołączył do tamtych. A Ty sam wytyczasz sobie ścieżkę. 

Ludzi na tym etapie cechuje otwartość, i chęć spróbowania nowych rzeczy, na które wcześniej nie mieli odwagi. W tym momencie swojego rozwoju najczęściej testują. Próbują, co im się podoba, a co nie, w czym są dobrzy, a co przyprawia ich o ból głowy.

Zaczynają dostrzegać dobre rzeczy w koło nich. Powoli zauważają, że nie ma czegoś takiego jak złe wydarzenie/doświadczenie w życiu. Jest tylko jego jednostronna interpretacja. W życiu natomiast wszystko ma drugą stronę (ojciec nas zostawił, ale dzięki temu nauczyłeś się podejmować decyzje, nie mieliśmy pieniędzy, ale wcześniej nauczyłeś się je zarabiać, w szkole się ze mnie śmiali, dzięki temu mogłeś uczyć się, jak radzić sobie z krytyką, szef mnie oszukał, ale w ten sposób nauczyłeś się, aby być ostrożnym w biznesie, itd.). W tym momencie następuje powolne godzenie się z przeszłością i zachwyt nad tym, że jest tylu fajnych ludzi wokół, których wcześniej nigdy nie dostrzegali, tyle miejsc, w których nigdy nie byli, tyle fantastycznych rzeczy, które chcieliby spróbować. 

Jeśli jesteś na tym etapie - keep going! Jesteś na dobrej drodze, aby odnieść sukces.

Step 1,5 (a tak na prawdę step 0,5). To nie działa

Niektórzy ludzie, zachłyśnięci możliwościami i obserwacją tego, że innym się udaje, chcieliby już, natychmiast - osiągnąć porównywalny sukces w swoim życiu. Zapisują się na kursy, chodzą na dziesiątki szkoleń, czytają mnóstwo książek, ale spodziewane efekty nie przychodzą. W tym momencie rodzi się zniechęcenie, opór a nawet bunt i zaprzeczenie. Czasem może być ono tak silne, że z powrotem wrócą na sam początek drogi do punktu "nie da się".

Skąd się bierze taka postawa? Z pośpiechu. Ktoś szybko odkrył źródło swoich problemów i chciałby natychmiastowych efektów (niemal tak szybkich, jak szybko zdał sobie sprawę z tego, co jest nie tak). Nie są w stanie przyjąć, że tak jak biegacz, który zna najlepsze strategie na bieganie nie pobije swojego rekordu, jeśli nie będzie systematycznie ćwiczył, tak samo oni nie zmienią swojego życia "na raz", tu i teraz. Sama wiedza nie wystarczy. Część rzeczy przychodzi stopniowo, jedne muszą się zazębić, żeby inne mogły "zaskoczyć". To dlatego jedno zdanie może nas ruszyć dopiero po latach, choć słyszeliśmy je codziennie. W rozwoju potrzeba spokoju i ufności, że wszystko dzieje się w takim tempie, w jakim powinno i "szybsza jazda" (ilość zdobytej wiedzy) tego nie zmieni.

Kto nie jest w stanie tego zaakceptować często już nie wchodzi na wyższe szczeble rozwoju.

Step 2. Wiem, czego chcę

Po etapie testów, zawsze w  którymś momencie przychodzi czas, że przestajesz pływać po oceanie tylko dlatego, że możesz. Zaczynasz obierać kierunek. Zaczynasz odkrywać, co sprawia, że choćbyś spędził nad tym 5, 7 czy 10h - nie czujesz się zmęczony. Znając możliwości zależy Ci na efektach. Konkretnych rezultatach, mierzalnych osiągnięciach. Samo to, że potrafisz nie wystarczy. Teraz szukasz sposobu, by się wyróżnić. By być lepszym , skuteczniejszym, bardziej efektywnym. 

Przestajesz gonić wiatr - teraz zaczynasz wykorzystywać jego siłę. 

Step 3. Wszystko można, ale nie wszystko warto

Wiesz już, że jest miliony możliwości a daną rzecz można osiągnąć na wiele sposobów. Chciałoby się wszystko, stajemy się zakochanymi w życiu wariatami, które z niespożytą energią angażują się w coraz to nowe rzeczy. Wszystko się zmienia, tylko doba ma wciąż 24 h. Czas wymusza na nas podjęcie decyzji "A albo B". Okazuje się, że owszem -wszystko można, ale po pierwsze nie na wszystkim nam zależy i tak na serio to choć jest to bardzo fajne, to wcale nie uszczęśliwi nas bardziej, niż jesteśmy. Trudno zrezygnować z niektórych rzeczy, ale kiedy już to zrobimy, okazuje się, że smutek szybko mija.

Pojawiają się refleksje np. nt. pracy. OK, ta mi daje możliwość wyjazdów, zawrotnej kariery, przebywania w międzynarodowym środowisku, awansu, ale odbywa się to kosztem relacji, które okazują się być cenniejsze. Przyjaźń, miłość, dorastające dzieci, kondycja fizyczna, zdrowie stają się priorytetem. Lepszy samochód i staż w Nowym Jorku już tak nie cieszą i nawet nie kuszą. Bycie wszędzie i znajomość wszystkich wcale już tak nie korcą. 

Step 4. Jestem tym, kim chcę

Znasz siebie, wiesz, co jest dla Ciebie ważne, Twoje życie wygląda tak, jak chciałeś. Nie ulegasz presji sukcesu, presji posiadania, presji bywania wszędzie, gdzie trzeba być. Nie odczuwasz z tego powodu straty, ani nie powoduje to u Ciebie kompleksów. Szanujesz siebie i swój czas. Wspierasz, nie ograniczasz. Dajesz, nie oczekujesz. Jesteś tu, gdzie jesteś bo dokładnie tu chciałeś być. Jesteś z tymi, z którymi jesteś bo to oni, a nie nikt inny są dla Ciebie ważni. Czujesz się szczęśliwy mając to, co masz. Jesteś wdzięczny za to, co posiadasz. 

Nie zazdrościsz, nie oczekujesz, nie oglądasz się na innych. 

Po prostu jesteś i jesteś szczęśliwy.

Step 5. Dzielę się tym, co mam

Wspierasz, motywujesz, pomagasz, inspirujesz, bierzesz kogoś pod skrzydła -  nie ważne w jaki sposób, ale dzielisz się tym wszystkim, do czego doszedłeś bo wiesz, że to jest możliwe i wiesz, że sam przeszedłeś taką drogę. Nie zmuszasz, bo wiesz, że to nic nie daje. Nie krytykujesz, bo wiesz, że sam popełniałeś takie błędy. Nie ograniczasz, bo wiesz, że każdy ma swoją drogę.

 

Na którym z tych etapów jesteś? Być może jeszcze w katakumbie, albo już na samym szczycie? 

Tak na prawdę nie znaczenia, gdzie jesteś i jak dużo masz jeszcze do zrobienia - wiedz, że to wszystko, co chcesz - to da się osiągnąć. Nie jesteś jedyną osobą na świecie z takim problemem. I nie ostatnią. Nie jesteś winien temu, co Cię spotkało, ale to nie znaczy, że musisz się na to dłużej godzić. 

---

Jeśli ten tekst Cię zainspirował, pomógł na coś wpaść, coś odkryć, bądź sądzisz, że mógłby pomóc komuś z Twojego otoczenia - nie czekaj. Podeślij mu go. Być może tych kilka słów wystarczy, aby ściany jego katakumbu pękły jak skorupki jajka i znów zacznie cieszyć się życiem. Im więcej pozytywnych wariatów tym ten świat stanie się lepszy :) 

powrót
Szukaj
Newsletter
Kategorie
More
Golden Line Linked in Pinterest
Inspired me!
Facebook
góra strony
zBLOGowani.pl