10wrzList do Boga
List do Boga

Dziękuję Bogu, że nam się nie przelewało w rodzinie. To nauczyło mnie o wartości pieniądza więcej, niż wszystkie trzy etapy studiów na ekonomii razem wzięte.

Dziękuję, że tych pieniędzy było tak mało, że nie rzadko trzeba było je pożyczać od innych. Bez tego nigdy bym nie zobaczyła, że to, na co można wydawać pieniądze można planować.

Dziękuję, że jako dziecko musiałam uczestniczyć w nudnych rozmowach rodziców nt. tego, jak wykorzystać te pieniądze, które są i na co będziemy zbierać pieniądze w przyszłym roku, choć dla dziecka ta perspektywa była tak odległa, że niemalże nie mogłam usiedzieć na tyłku. To sprawiło, że nauczyłam się mieć cele finansowe i zawsze w przód wiedzieć, na co i ile gotówki potrzebuję.

Dziękuję, że moja mama mi nie robiła śniadań ani jedzenia do szkoły. Dzięki temu nauczyłam się troszczyć się o siebie sama i traktować z szacunkiem pracę innych - prosząc, lecz nigdy nie uważając, że mi się coś od innych należy. Nauczyłam się szanować ich sen i pracę.

Dziękuję, że jako dziecku zabrano mi wakacje u cioci w mieście i kazano pracować od świtu do ciemnej nocy na polu - w upale, skwarze, schodząc na przerwy z dorosłymi. Bez tego nigdy nie nauczyłabym się wytrwałości i szacunku dla pracy - swojej i innych. Teraz, kiedy mam coś zrobić żadna pogoda mi nie straszna.

Dziękuję, że jako dziecku płacono mi za moją pracę śmieszne grosze. Dzięki temu już jako małe dziecko znałam wartość zarobionych pieniędzy i doznałam radość z zakupionych i wybranych tylko przez siebie rzeczy.

Dziękuję Bogu, że rodzice nie zawsze się ze sobą zgadzali, przez co szybko i ja musiałam nauczyć się argumentować swoje racje i nauczyłam się, że mój głos też może coś znaczyć.

Dziękuję Bogu, że już od małego musiałam opiekować się rodzeństwem. Dzięki temu zobaczyłam, jaki wkład może mieć jeden mały człowiek w życie innych.

Dziękuję też, że jako dziecko pytano mnie o zdanie, choć wtedy tak bardzo czułam się tym obciążona. To pozwoliło mi nauczyć się myśleć i podejmować decyzje.

Dziękuję, że rodzice silnie się ze mną nie zgadzali i chcieli rządzić moim życiem. Bez tej lekcji nie nauczyłabym się prowadzić twardych dyskusji.

Dziękuję, że w moim domu nigdy nie było ostrzegania przed czymś "błahym": uważaj, bo się przewrócisz, tylko nie skacz, bo złamiesz nogę, uważaj, bo mokre itd., tylko dawano nam samemu doświadczyć konsekwencji. Kiedy wracaliśmy ze złamaną nogą, czy podartymi spodniami nikt nie lamentował nad nami, tylko mówił: wiesz, gdzie jest bandaż. Teraz już wiesz, jak to jest.

Dziękuję Bogu, że kiedy skończyłam 18 lat kazano mi przejść "na swoje", choć nikt wcześniej mnie na to nie przygotował. Dzięki temu mam już prawie 10 letnie doświadczenie w zarządzaniu gotówką.

Dziękuję, że moi rodzice notowali, na co idą pieniądze. Choć kiedyś się z tego śmiałam, od kilku lat sama tak robię i wiem doskonale, ile potrzebuję, aby się utrzymać a ile mogę przeznaczyć na inwestycje.

Dziękuję również, że mieszkałam w tak maleńkiej miejscowości, bo dzięki temu szans rozwoju było tak mało. Dzięki temu zrozumiałam, że jeżeli jest okazja to się z niej korzysta. Nie przebiera się jak w ulęgałkach bo nigdy nie wiesz, czy następna przyjdzie, a jak przyjdzie, czy oby na pewno będzie lepsza od poprzedniej.

Dziękuję Ci Boże, że moje dzieciństwo nie było łatwe i obfitowało w wiele tak trudnych dla mnie wydarzeń. Bez tego nie miałabym tak silnej potrzeby zmiany.

Dziękuję, że doświadczyłam choroby i śmierci najbliższych. Małe dziecko szybciej uczy się troski o rozumie wartość jednego człowieka w życiu innego.

Dziękuję Ci też, że urodziłam się w prostej rodzinie, w której nie rozprawiało się na filozoficzne tematy, tylko żyło się według prostych zasad: dzień wstaje po to, by go wykorzystać, każdy odpowiada za swoje życie, ale moja decyzja wpływa na życie innych, rano się wstaje, wieczorem się śpi. Żyje się w zgodzie z naturą i na nic Ci opór i Twoje kombinowanie, jak w zimie nie posiejesz i nie zbierzesz.

Panie dziękuję Ci, że ja i moi najbliżsi jesteśmy tacy różni. Jak wierzchołki tego samego trójkąta. Bez tej lekcji chyba nigdy nie nauczyłabym się szanować poglądów innych osób i nie wtrącać się w ich życie z "dobrymi radami" (czyli moimi sposobami na ich życie).

Panie, dziękuję Ci za te wszystkie lekcje. Obydwoje wiemy, że ich było znacznie więcej. Bez nich pewnie nigdy nie byłabym tu, gdzie jestem, ani osobą, jaką się stałam. Dziękuję, że pozwoliłeś mi zrozumieć, że nie ma czegoś takiego jak złe dzieciństwo, czy gorszy start. Jest tylko decyzja, jaką postawę przyjmujesz wobec tego, co zastajesz. Ofiary czy zwycięzcy.

Dziękuję Ci, że mogłam stać się zwycięzcą - swojego życia.

---

Zdjęcie do wpisu: http://astasilk.tumblr.com/post/47138004370/babushka-style

powrót
Szukaj
Newsletter
Kategorie
More
Golden Line Linked in Pinterest
Inspired me!
Facebook
góra strony
zBLOGowani.pl