13lisLekcja nt. miłości
Lekcja nt. miłości

Patrzyła, jak wszystko się zmienia. Wszystko, czyli ludzie. Obserwowała życie dziadków, uważnie patrzyła na rodziców a już najdokładniej potrafiła zrozumieć, co czują jej rówieśniczki.

Dorastała, jednak obserwując wszystko dookoła wolała pozostać dzieckiem. Ludzie nieustannie wszystko komplikowali a ona kochała, kiedy wszystko jest proste.

Widziała kobiety, które całkowicie biernie oczekiwały, aż coś się w ich życiu wydarzy, aż  porwie je ktoś, kto jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmieni ich życie by potem móc powiedzieć sobie "warto było czekać". Ale oni nie nadchodzili. Mężczyźni, a właściwie faceci woleli się bawić i doświadczać uroków życia lecz nie z jedną, a z wieloma. A serca kobiet usychały z tęsknoty w ukryciu, bo były zbyt bierne, aby cokolwiek zrobić. Wiara w te wzniosłe ideały nie przyniosła im wcale szczęścia.

Widziała kobiety, które nie chciały czekać. Które brały swoje życie w swoje ręce. Szukały swojej ścieżki, pasji w życiu, nie chcąc być definiowane tylko przez pryzmat ról "studentka", "matka", "żona", itd. Szły twardo do przodu ucząc się godzić światopogląd, który został im zaszczepiony w domu z tym, który tworzyły same. Nie czekały na facetów, ale ich poznawały. Często jednak to oni byli zagubieni i w obliczu tak świadomej siebie kobiety czuli się niedowartościowani. Chcieli im "dorównać" biorąc się za wszystko na raz, jakby to była kwestia pójścia na przyspieszony kurs odkrywania siebie. Chcieli być nagle zaradni, dojrzali, świadomi, ukierunkowani w życiu, stabilni finansowo, wysportowani, itd. Jakby wierzyli, że gdy oni nagle się zmienią ona w tym samym momencie zmieni się w bezbronną kobietę, którą oni otoczą troską, wsparciem, której zapewnią życie na jakimś poziomie a ona będzie zachowywać się niczym ich matka -praniem, gotowaniem i troską o dom. Z tym tylko, że zmiana to proces. Kiedy on się bawił ona uczyła się zaradności, której nie da się tak po prostu wyłączyć.

Widziała też kobiety, które zakochały się w życiu, a właściwie w tym, co im to życie oferuje. Dysponując pieniędzmi od rodziców korzystały z tego, co chciały, skupiając się na rozrywce a nie na własnym rozwoju. Były wszędzie, znały wszystkich i nigdy nie czuły się samotne, bo zawsze gdzieś, ktoś się pojawił, z kim mogły podzielić się wrażeniami o wszystkim, co je spotkało.  Często jednak budziły się ze snu, kiedy towarzystwo się kruszyło, zaczynało budować swoje rodziny, myśleć o "prozaicznych" rzeczach, typu dom, zakupy, wieczorna kolacja z mężem i wspólna kąpiel malucha. Widziała je, jak z dnia na dzień czuły się coraz bardziej zagubione i samotne.

Parzyła na te i na inne kobiety i w ich oczach widziała, że choć bardzo się starają, nie są szczęśliwe. Każda na swój sposób starała się dostosować do zmian, których stała się częścią.

I w tych momentach uwielbiała patrzeć na tych radosnych staruszków, którzy spędzili ze sobą X lat. Którzy widzieli w sobie ludzi, ze swoimi wadami i zaletami i nie traktowali się, jak produkt na półce, który ma spełnić ich oczekiwania, bo jak nie to leci do kosza. Uwielbiała patrzeć na nich i obserwować, jak codziennie pracowali na to, co mają. Uczyć się od nich i czerpać ile się tylko da. W głębi serca wierzyła, że to wszystko nadal jest możliwe, choć świat tak bardzo się zmienił.

Bo życie jest proste, to tylko ludzie go komplikują.

powrót
Szukaj
Newsletter
Kategorie
More
Golden Line Linked in Pinterest
Inspired me!
Facebook
góra strony
zBLOGowani.pl