12lisKlucz do sukcesu
Klucz do sukcesu

Każdy z nas, komu zależy na osiągnięciu sukcesu (jakkolwiek go interpretuje), ten prędzej czy później zastanawia się, jak go zrealizować, jak do niego dojść. Naturalnie większość się poddaje na starcie wierząc w zdania typu: nie dam rady,  to trudne, nie mam żadnego prawdziwego talentu, ani pasji. Jest jednak pewien procent ludzi, która podjęł ryzyko i stara się to swoje życie jakoś zmienić. Nie chcą już dryfować po oceanie, ale nadać swojej podróży jakiś konkretny kierunek. W końcu to i oszczędność czasu, jak i oszczędność zasobów.

Wiadomo, pierwsze tematy to szukanie własnej pasji, swoich talentów i zastanawianie się, jak to wszystko wykorzystać, by zmienić swoje życie. Jedni chcą tym ubogacić to, co już mają, inni dążą do tego, aby ten kapitał spieniężyć - stworzyć z niego inwestycję, a więc na tym zarabiać. Naturalnie ścieżka poszukiwań idzie w kierunku wyznaczania celów, utrzymania motywacji, tworzenia planów. Wtedy to szkolimy się, odkrywamy, że możemy coraz więcej i ulegamy tej fascynacji. Szybko okazuje się, że temat pracy i kariery jest numerem jeden w naszym życiu i dominuje je w całości. Nie mamy czasu dla znajomych, twierdzimy, że tradycje rodzinne to coś przestarzałego, czym usprawiedliwiamy się, kiedy zaczynamy opuszczać ważne uroczystości rodzinne. Bardziej jesteśmy zorientowani w najnowszych nowinkach technologicznych, które mają usprawniać nam pracę niż w sytuacji życiowej rodzonego brata/siostry. Zyskując coraz to nową wiedzę tłumaczymy sobie, kiedy ktoś z naszych bliskich wpadnie w tarapaty a nas przy nim nie ma, że każdy za swoje życie odpowiada sam i musi sam się z tym zmierzyć, nie widząc o co w tym tak naprawdę chodzi. I tak wiele rzeczy nam umyka. 

Potrzeba samorealizacji rozbudza się coraz gwałtowniej. To takie cudowne odkrywać, w czym jesteśmy dobrzy. Widzieć, że w czymś możemy być ekspertami.  Patrzeć, jak inni nas zauważają, doceniają i traktują jak specjalistę w temacie. Miło jest przejść z poziomu "do niczego się nie nadaję" do etapu "kurcze, jak ja szybko się rozwijam! ile ja mam w sobie fantastycznych rzeczy!". A jakie przyjemne, kiedy wypchany już portfel zamieniasz na konto w banku z kilkunasto-cyfrową kwotą. Masz namacalne efekty swojego rozwoju. Jak tu się nie zachwycić?

Uczestnicząc w tym kołowrotku, zauważyłam jedno. Trudno jest się nie zachwycić. Możliwości są na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko kilka osób, które nakierują, podpowiedzą, jak szukać okazji, gdzie znaleźć narzędzia. W dobie marki osobistej, gdzie coraz więcej osób chce pracować na siebie, na swoje nazwisko, aby się przebić przez ten cały szum informacyjny wiele bardzo wartościowych rzeczy muszą publikować za darmo. W końcu jakoś muszą się pokazać. W moim odczuciu i z mojego doświadczenia to sprawia, że wcale nie trzeba płacić grubych pieniędzy i chodzić na szkolenia.Ten kto chce nauczy się tego, czym jest zainteresowany przy minimum wysiłku. I wcale nie trzeba śledzić aktywność 100 osób. 3-5 wystarczy (grunt, aby to były dobre osoby). I masz super cenne informacje w zasięgu ręki, bez wychodzenia z domu. Daje to bardzo solidne podstawy.

I tak to się kręci. Moment opamiętania zawsze następuje wtedy, kiedy zaczynamy mieć problemy ze zdrowiem (niedosypianie, złe odżywianie, stres, strach przed porażką, strach przed niespełnionymi ambicjami). To nie idzie w eter. Każda decyzja ciągnie za sobą następną. Nie da się wyciągnąć z samochodu większej prędkości naciskając ciągle tylko na pedał gazu i martwiąc się jedynie o stan baku. W końcu i inne części o sobie przypomną. Każdy ekspert wie, że trzeba patrzeć na całość a nie tylko na jeden element. 

Drugi moment opamiętania może wywołać obserwacja życia znajomych, którzy w niedziele spotykają się ze znajomymi, cieszą się z uroków macierzyństwa i ojcostwa, mają czas na podróże i swobodne rozwijanie pasji (dla siebie a nie przez wzgląd na pieniądze - tu warto poznać książkę Homo Creativus). Dla których świat nie kończy się po godz. 18:00, ani wtedy, kiedy popsuje się laptop.

Daily motivation (25 photos) - da-mo-13

To, czego większość ludzi nie jest świadoma to fakt, że aby osiągnąć sukces zawodowy trzeba najpierw bardzo skupić się na sobie. Co Ci po gigantycznych sumach na koncie, kiedy nie będziesz umiał poradzić sobie z sukcesem, co Ci po największych sukcesach, kiedy nie będziesz miał ich z kim dzielić, co Ci po luksusowych ubraniach, skoro od złego odżywiania Twoja sylwetka wcale nie wygląda lepiej i co Ci po wielkich aspiracjach, skoro nie umiesz oddzielić się od toksycznych relacji.

Podstawa najlepszych budowli to solidny fundament. W Twoim życiu fundamentem jesteś Ty. Twoje sukcesy przyjdą, kiedy Ty się zmienisz a nie odwrotnie (będę się mógł zmienić, kiedy przyjdą sukcesy). Dobra budowla jest tak przygotowana, by być odporna na podmokły teren oraz silne podmuchy wiatru, załamania pogodowe itd. Tak samo Ty nie działasz w próżni. Osiągnięcie oraz rozwijanie sukcesu potrzebuje nie tylko wiedzy z zakresu inteligencji finansowej, ale także inteligencji emocjonalnej, ruchowej, społecznej i pozostałych. Możesz skupiać się na karierze, ale bez rozwiniętych powyższych aspektów życia nie poradzisz sobie, kiedy umrze bliska Ci osoba (np. rodzic), rozstaniesz się z kimś, z kim myślałeś, że spędzisz resztę życia (np. zdradzi Cię), ulegniesz wypadkowi i okaże się, że stałeś się zależny od innych.

Nie ma sukcesu bez równowagi. Tak samo nie ma budowli, gdy na kupkę znosisz same cegły. Choćbyś ułożył najwyższą z nich wieżę - bez pozostałych elementów wystarczy jeden podmuch wiatru i wszystko runie.

Inwestuj więc w siebie, w skrzydła, dzięki którym latasz, w oczy, dzięki którym dostrzegasz szanse, w umysł, który pozwala Ci je analizować, w ciało, dzięki któremu jesteś w stanie zarządzać tym wszystkim. 

apr7_Personal-Growth

powrót
Szukaj
Newsletter
Kategorie
More
Golden Line Linked in Pinterest
Inspired me!
Facebook
góra strony
zBLOGowani.pl