29sieCzy wykształcenie jest potrzebne, aby odnieść sukces?
Czy wykształcenie jest potrzebne, aby odnieść sukces?

Pamiętasz to uczucie, kiedy w szkole robiąc wszystko, tak jak przykazali dostawałeś same 5, ale na świeczniku wciąż byli Ci "słabi uczniowie"? Ty byłeś przedstawiany jako wzór do naśladowania, ale nikt, oprócz nauczycieli Ciebie nie lubił. Rodzice mówili "nie patrz na nich - to Ty zdobędziesz kiedyś dobrą pracę" i niby chciałeś im wierzyć, ale gdzieś skrycie zazdrościłeś tej bandzie wesołków odwagę, aby iść swoją drogą i beztroskiego życia. Być może myślałeś wtedy "poczekajcie kilka lat, zobaczymy, kto kiedyś będzie na górze" i z całej siły chciałeś wierzyć, że tak będzie, że wtedy to Ty triumfalnie spojrzysz im w twarz i uczyłeś się przez to jeszcze więcej, i jeszcze bardziej byłeś przykładny.

I tak mijało Ci życie. W poczuciu dobrze spełnionego obowiązku i wiary, że troszczysz się o swoją przyszłość. Systematycznie, pracowicie, wytrwale. Kiedy patrzyłeś na wciąż wyskakujące powiadomienia o dodawanych przez kolegów zdjęciach, którzy bawili się w najlepsze w różnych zakątkach świata pewnie myślałeś "poczekajcie, kasa od rodziców kiedyś się skończy".

Lata mijały a Ty w końcu doszedł na górę drabiny postawionej na swoim podwórku. Ta satysfakcja. Jestem kimś. Dotarłem tu. Zrobiłem to dzięki sobie. A na końcu ta jedna myśl: powinienem być szczęśliwy...

Powinieneś.

Więc czemu nie jesteś? Patrząc na drogę, którą przebyłeś jesteś zadowolony, ile trudów pokonałeś, aby tu być. Ale patrząc na innych (nie żyjemy w próżni) wciąż kuła ta szpilka zazdrości. Tego, że byli tam, gdzie Ty nie byłeś, tego, że robili tyle rzeczy, o których konsekwencje nie musieli się później martwić, tego, że mają gdzieś, co będzie jutro, i w końcu tego, że żyją dniem dzisiejszym.

I nagle zdajesz sobie sprawę, że tu gdzie jesteś nie jest szczytem Twoich marzeń. Nagle sukcesy innych wydają się większe niż Twoje. Dobrze, wiernie i skrupulatnie szedłeś swoją drogą, nie robiąc nikomu krzywdy. Wszyscy Cię chwalili, zawsze stawiali za wzór. Ale teraz żyjesz w swej małej mieścinie i niby masz ten tytuł, na którym niby Ci zależało (najwyższy, jaki tu możesz mieć), ale czujesz się o 100 kroć niżej od kolegi, który w tym momencie mieszka za granicą i zarabia kokosy, choć nie doszedł nawet do połowy drogi, którą Ty zrobiłeś. On, który nawet matury nie mógł zdać mówi biegle w obcym języku, ma tam już swój dom (Ty nawet nie masz zdolności kredytowej), dzieci (Ty nawet nie masz partnera), mnóstwo zrealizowanych marzeń, dzięki podróżom i spontaniczności (o nie, znowu wstawił fotki z Mistrzostw Świata, które Ty mogłeś zobaczyć tylko w telewizji). I pracę, której nie zabiera do domu. Bez własnej wizytówki, stopki w mailu i wszystkich tych mega ważnych rzeczy.

I pewnie nagle zastanawiasz się, w którym momencie popełniłeś błąd?

Dokładnie w tym, w którym uwierzyłeś dorosłym, że jest tylko jedna droga, aby osiągnąć cel. Tym, w którym zwolniłeś się z myślenia.

Uwierzyłeś w prawdę, jaką oni Ci podali. A więc np. taką, że ciężka praca i dobre oceny są gwarantem sukcesu. Tak, może kiedyś to działało, ale już od dawna nie działa. Przykro mi - chciałeś, aby cały świat się zmieniał, ale żeby reguły gry były takie same? No to zacznij od kubła zimnej wody na głowę i "Kto zjadł mój ser?".

To nie oceny gwarantują cokolwiek. Tylko to, kim Ty jesteś. Jakie masz cechy i wzorce myślenia.

Bossy?  No, leadership skills and I want YOU on my team!    Avon's Awesome Sistas! jamiehall23@yahoo.com

Ty widziałeś tylko to, że byłeś pracowity i wytrwały. Ale tak naprawdę byłeś cierpliwy i wytrwały w tym, co inni Ci kazali. Nauczyłeś się słuchać innych, robić to, co inni Ci karzą, oddawać odpowiedzialność za swoje życie. 

Twoi koledzy łamali schematy, odważnie podchodzili do życia, popełniali błędy i uczyli się jak z nich wychodzić (począwszy od czasów, gdy musieli kolejny raz spojrzeć w oczy rodzicom wezwanym do dyrektora). Uczyli się nie przywiązywać do gałęzi, na której siedzą tylko ufać własnym skrzydłom. Nie wierzyli w "należy mi się" tylko w "chcę i to zrobię". Tak - i mieli dwóje, naganne zachowanie i wszystkie inne "złe rzeczy", które zdefiniowali dorośli. Ale mieli też wolność wyboru, radosne chwile, radość z zabawy. Nikt im poduszki pod tyłek nie układał, kiedy spadali. Uczyli się powstawać sami. 

Dlatego teraz oni idą naprzód a Ty z żalem oglądasz się na nich. Oni umieją radzić sobie z emocjami a Ty znów .. oglądasz się na innych.

Nie, tytuł magistra nie uczyni Cię prezesem.
Wyścigowe auto nie sprawi, że będziesz mistrzem F1.
Kapelusz z królikiem nie uczyni Cię magikiem ani wędka nie sprawi, że będziesz guru wędkarzy.

Nie chodzi o to, co masz, ale o o to kim jesteś. 

Bo to nie to, co masz, ale to, kim jesteś doprowadzi Cię do miejsca, w którym chcesz być.

Całe szczęście, że nie ważne, w jakim momencie swojego życia właśnie jesteś - wciąż możesz tego dokonać. Możesz osiągnąć sukces - swój sukces a nie spełnić wymagania, jakie postawili Ci inni. Bo tak samo, jak nie ma jednej drogi - tak samo nie ma jednej definicji sukcesu. Musisz stworzyć swoją.

powrót
Szukaj
Newsletter
Kategorie
More
Golden Line Linked in Pinterest
Inspired me!
Facebook
góra strony
zBLOGowani.pl