02lipCzy studia mogą się do czegoś przydać?
Czy studia mogą się do czegoś przydać?

Etos studiów dawno minął. Nie wiem, czy ktoś jeszcze wierzy w ich zasadność. W sieci pojawiają się wciąż kolejne artykuły, które obalają znaczenie i przydatność studiów. Wcale nie trzeba ich czytać, aby się o tym przekonać - wystarczy zapytać któregokolwiek absolwenta. Może znajdzie się jakiś, które odpowie używając cenzuralnych słów :)

Pomimo tego - wątpię, aby ilość osób idących na studia radykalnie zmalała. W społeczeństwie mocno zakorzenił się mit, że lepiej mieć ten papierek, niż go niemieć. W dodatku, młodzież jest zbyt mało dojrzała, aby wyjść na rynek pracy (jak to szumnie brzmi), choć mają przecież po 20 lat. Ale w kulturze, w której ciągle się odmładzamy - dwudziestolatek to przecież dziecko. Dziecko, które musi się wyszaleć, posmakować wolności i zakosztować życia. Na dorosłość przyjdzie jeszcze czas.

O tym, jak się bawić podczas studiów - tego nie trzeba nikogo uczyć. W zależności od przekonań - jedni zakosztują tego szybciej, inni dużo później (najczęściej żałując, że ten etap 5 cudownych lat bez zobowiązań bezpowrotnie minął, bo niby dorośli, ale w większości na utrzymaniu rodziców).

Ale czy w takim razie, skoro jesteśmy niemal skazani na to, aby te 5 lat swojego życia poświęcić, da się coś zrobić, aby tego czasu nie stracić? Odpowiedź jest prosta. Oczywiście, że TAK.

Większość ludzi jednak z nich nie korzysta. Dlaczego? Bo system edukacyjny nie jest stworzony tak, aby studentowi pomagać się rozwijać. Większość chce odbębnić, co swoje i mieć z głowy. Sami przed sobą odpowiedzcie, ilu prowadzących zajęcia spotkaliście, którzy Was zainspirowali/zachęcili do czegokolwiek, co Was rozwinie, a ilu takich, którzy wpajali w Was zrezygnowanie, niechęć i poczucie bezradności. Długo nie będziecie musieli liczyć.

Studenci nie korzystają, bo jak zazwyczaj - nie wiedzą, lub, mają ograniczające ich przekonania na dany temat. Na szczęście i z jednym i z drugim idzie sobie poradzić :)

To w czym te studia mogą pomóc?

Możliwości

Tak po prawdzie - to w każdej dziedzinie. Mogą pomóc rozwinąć pasję, karierę, biznes, zyskać doświadczenie i rozwinąć umiejętności, rozerwać się w gronie fantastycznych ludzi i oczywiście otworzyć oczy na świat. 

Aż się nie chce wierzyć, prawda?

A jednak. Sama jestem przykładem człowieka, który to odkrył, choć dopiero na 3 roku studiów, kiedy chciałam je już rzucać i dać sobie z nimi spokój, patrząc na ilość absurdów, które ciągle napotykałam na uczelni.

No cóż, mi też wpojono, że studia dają (wykształcenie, pracę, umiejętności, kontakty, ...). Rzeczywistość jednak pokazała, że studia tylko oferują. Tylko my nauczyliśmy się widzieć w tym problem (tak samo, jak w umowach zlecenie), a nie szansę. 

Problem jednak polega na tym, że musisz wiedzieć, czego chcesz, aby umieć z tej oferty skorzystać. A który student umie odpowiedzieć na to pytanie? Wygodniej jest czekać, że tak jak mama, która posyła ugotowane obiadki pod nos, tak samo uczelnia da Ci kompedium, które sprawi, że będziesz awesome na rynku pracy. Ale tak nie jest. 

Uczelnia jest jak lotnisko. Pokazuje kierunki i godziny odlotów, ale kierunek jazdy musisz wybrać sam. Obsługa zaś pomoże Ci dotrzeć na odpowiednie miejsce w odpowiednim czasie. Jeśli nie wiesz, gdzie chcesz się udać - nawet najlepsze lotnisko nie rozwiąże za Ciebie tego problemu. Możesz spędzić i 5 i więcej lat na lataniu... wokół lotniska. A potem być zawiedzionym, że perfekcyjnie znacz wszystkich pracowników, wiesz, z kim można się dogadać i który nie wkurzy się, jak przelecisz po mokrej podłodze, albo z czego złożony jest samolot. Niestety, jak nie wiesz, gdzie chcesz lecieć - będziesz tylko zdobywał wiedzę, w dodatku - mocno nieprzydatną.

Na Uczelni nie chodzi o to, aby mieć 5 ze wszystkich przedmiotów, nikogo po studiach to nie obchodzi. Może obchodzić tylko Ciebie, jeśli chcesz zyskać stypendium. Choć powinno się to nazywać przedwczesny zasiłek dla bezrobotnych. Oceny nie dają potem pieniędzy. Doświadczenie tak. Więc może lepiej  poświęcić  te kieszonkowe i zainwestować w możliwość wpływania pokaźnych sum na konto? Tak, już nawet na studiach?

Co możesz?

Przede wszystkim czas studiów to szansa rozwoju umiejętności. Jakich tylko chcesz, jakich tylko rynek potrzebuje a obecnie wszystko kręci się wokół umiejętności miękkich (bycie komunikatywnym, odpornym na stres, umiejętność pracy w grupie, itd.). Otwórz dowolny portal z ofertami pracy. Przejrzyj dowolnych 10 ogłoszeń o pracę. I znajdź cechy wspólne. 

Tak, 3/4 oferty to takie same wymagania, których podpowiem Ci - nie nauczą Cię na zajęciach. Dlaczego? Bo pracownik naukowy nie jest dydaktykiem. Nie wiem, czy na którejkolwiek polskiej uczelni kształcą, jak uczyć innych (od 2 lat sama jestem częścią tego systemu i sama musiałam się tego uczyć "na zewnątrz", na własną rękę).

To musisz zrobić sam. Tak samo, jak sam nauczyłeś się chodzić, jeść i mówić.

Rozwój umiejętności

Gdzie to zrobić? Wachlarz możliwości jest ogromny. Możesz zapisać się do koła naukowego, samorządu studenckiego, wszelakich organizacji, zrzeszeń, czy klubów.

Stereotyp jest taki, że tego typu organizacje studenckie są zamknięte i trudno się do nich dostać, oraz, że robi się tam  naukowe  rzeczy, co jak wiadomo, wydaje się strasznie nudne. 

Tego typu stereotypy są tak samo prawdziwe, jak wszystkie inne. Sprawdzają się w 5% przypadków a rozpowszechniane są przez osoby, które nigdy nie miały z daną dziedziną styczności.

Nie powiem Ci, że nie ma nudnych i zamkniętych organizacji, bo na bank są. Ale jest to odsetek a nie większość. Druga kwestia - jaki klimat i atmosfera panuje w danej organizacji? Zależy tylko od jej członków. Czemu nie miałbyś wzbogacić jakiejś organizacji swoją osobą?

Co tam się robi?

To pierwsze pytanie, które pada zaraz po usłyszeniu hasła "organizacja studencka". Najczęściej: przygotowuje się różne wydarzenia, eventy, szkolenia w tematyce, która dotyczy danej organizacji. Dzięki temu członkowie uczą się, jak kontaktować się z biznesem, jak przekonywać do własnych wizji (niech znana osobistość wystąpi za free), jak pozyskiwać sponsorów do własnych pomysłów, uczą się pracy w grupie (każdy za coś odpowiada, kiedy nawala jedna osoba - reszta nie może ruszyć), pomagania sobie, dzielenia się wiedzą, promowania tworzonych przez siebie wydarzeń (co w dobie marki osobistej  jest obecnie bardzo przydatną umiejętnością), i wielu, wielu innych rzeczy. Dlatego wystarczy tylko znaleźć tematykę, bądź sposób funkcjonowania grupy, który Tobie pasuje.

Skąd wziąć informacje o tego typu organizacjach?

Z sieci. W samy Lublinie istnieje ponad 200 organizacji studenckich, które są promowane na stronach uczelnianych. Wystarczy wejść na stronę dowolnej uczelni i poświęcić chwilę by przejść na strony wybranych organizacji (tutaj dla przykładu: UMCS) . No i... nie można się zrażać, jeśli dana strona nie wygląda zachwycająco. Pamiętajcie - wszyscy dopiero się uczą. Więc jeśli widzisz, że coś nie działa/nie zachęca - może to jest miejsce dla Ciebie i okazja, aby się tym zająć?

Innych organizacji musisz poszukać na własną rękę lub za pośrednictwem znajomych. Ja osobiście polecam Toastmasters, gdzie możesz podnieść swoje kompetencje w zakresie wystąpień publicznych i rozwijania kompetencji menadżerskich. Umiejętność potrzebna chyba w każdym zawodzie.

Plusem działania w tego typu organizacjach jest to, że poznajesz nowych ludzi, tworzysz pierwsze relacje biznesowe, dowiadujesz się, u kogo na bank nie chcesz pracować, poznajesz wielu praktyków, którzy mogą pomóc Ci zajść dalej, jeśli zobaczą, że jesteś ogarnięty/zdeterminowany, jest to pas startowy - błędy, które popełnisz nie będą skutkowały stratą dla firmy ani wyrzuceniem z pracy.

Dodatkowo umiejętności możesz rozwijać w ramach najróżniejszych szkoleń, czy to darmowych (dających podstawy), czy to płatnych (podnosisz level). W Lublinie cyklicznie działają m.in. Wieczór Rozwoju, Kluby FUTURO, Kluby Eddu. Na Facebooku znajdziesz ogrom fanpage'y, które informują o tego typu wydarzeniach: Wydarzy się w Lublinie, Co się dzieje dziś w Lublinie i Dzieje się w Lublinie

Pasja

Nie mając obowiązków (praca, rodzina, dzieci na utrzymaniu) możesz spokojnie realizować swoje pasje bądź próbować nowych rzeczy. Jeśli nie wiesz, co chcesz robić- zainspiruj się innymi: Pecha Kucha Night. W Lublinie jest tyle możliwości. Spotkania morsów zimą (Ci, co jarają się wchodzeniem do lodowatej wody), fascynaci chodzenia po linie na wysokości, fireman'i i wiele, wiele innych. Jak ich spotkać? Przyjdź na jakieś wydarzenie organizowane przez miasto Lublin (lub inne, organizowane w Twoim mieście). Wykaz tego typu imprez znajdziesz na stronie Twojego miasta.

Biznes

Studia to świetny czas na rozpoczęcie własnego biznesu. Dlaczego? Możesz próbować i uczyć się na własnych błędach, a kiedy Ci się nie powiedzie - nie ciąży nad Tobą widmo głodującej rodziny. Jest mnóstwo organizacji, które pomogą Ci w stworzeniu/utrzymaniu Twojego biznesu: Business Link Lublin, Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości. Ciągle powstają nowe konkursy na start up'y, skąd łatwo można pozyskać gotówkę na rozpoczęcie działalności. Poza tym - w sieci znajdziesz namiary na najróżniejsze instytucje i organizacje, które sfinansują twój projekt za udział w zyskach (Aniołowie Biznesu). Dodatkowy plus zakładania biznesu na studiach jest taki, że Twoi wykładowcy chętnie Ci pomogą, jeśli zgłosisz się do nich na konsultacjach z prośbą o pomoc (wydziały ekonomiczne, zarządzania - stoją otworem). Kolega programista chętnie postawi stronę za free, chcąc rozbudować swoje portfolio. 

Korzyści jest naprawdę wiele.

Kariera

Korporacje, duże firmy mają mnóstwo ciekawych ofert praktyk i staży, o które warto się pokusić. Idź na Targi Pracy, zamiast zbierać darmowe gadżety zatrzymaj się, porozmawiaj, dowiedz się, co trzeba zrobić, żeby się dostać i co Ci oferują. Najczęściej - najlepsi dostają od razu zatrudnienie.

Nie bój się korzystać z różnych programów oferowanych przez Uczelnie. Jeśli ich nie znasz - nie bój się zapytać. Pójdź do dziekanatu - zapytaj. Jeśli pracownicy nie będą kompetentni - nie zrażaj się. Przejrzyj stronę, wyślij maile do kilku osób - w końcu ktoś Cię skieruje. Poza tym  Biura Karier często oferują darmowe porady zawodowe itp. Korzystaj z tego jak najwcześniej! Nie czekaj do 5 roku bo obudzisz się z ręką w nocniku. Niewykorzystane szanse nie czekają na Ciebie tylko idą w ręce kogoś innego. Swego czasu Na WE UMCS był program Synergia, w ramach którego realizowało się projekt praktyczny dla jakiegoś przedsiębiorstwa. 

Poszerzenie horyzontów

Jedź na wymiany międzynarodowe! Nie zastanawiaj się! Korzystaj z programu ERASMUS, Aiesec chyba też coś takiego ma. Zwiedzaj, poznawaj, doświadczaj! Poznaj inne kultury, inne systemy. Nie wierz, że wszędzie jest jak w Polsce. Korzystaj z programów, które oferują możliwość wyjechania nawet na 2 tygodnie za granicę i zrealizowania jakiegoś projektu. Jest ich bardzo dużo i wiele osób z mojego otoczenia z takich programów korzystało. Jedna z tych osób nawet poznała na takim programie swojego przyszłego (już obecnego) męża :) Nie, wcale nie potrzebujesz nie wiadomo jakiego angielskiego i Twojej rodzinie/chłopakowi/dziewczynie nic się nie stanie, gdy wyjedziesz na kilka miesięcy. Wtedy szybko nauczysz się wyszukiwać tanie połączenia pomiędzy krajami i rozwalisz kolejne przekonanie, że latanie jest drogie/trudne/etc. 

Co zyskujesz po studiach, kiedy wykorzystasz je w taki sposób?

Świadomość siebie i możliwości. Tego, że można. Tego, że wcale nie chodzi o to, gdzie mieszkasz (czy to jest Lublin, czy Warszawa) - wszędzie się da! Zdobędziesz doświadczenie i wykażesz umiejętności. Oswoisz się z nowymi rzeczami, z bardziej odważnym podejściem do życia i działania (video CV? Infografika? Czemu nie!). Rozwiniesz się - w każdym calu. 

Jedno jest pewne - jak nie spróbujesz - nigdy się nie dowiesz. I skończysz jak reszta. Bez pracy, bez perspektyw i bez fajnych zdjęć/wpisów na Facebooku zazdroszcząc innym, którzy się odważyli.

powrót
Szukaj
Newsletter
Kategorie
More
Golden Line Linked in Pinterest
Inspired me!
Facebook
góra strony
zBLOGowani.pl